Temat „oddychania ścian” od lat wzbudza emocje wśród inwestorów, budowlańców i użytkowników domów. Na forach internetowych i grupach na Facebooku można znaleźć setki dyskusji – jedni przekonują, że najważniejsze jest umożliwienie ścianom odprowadzania wilgoci, inni podkreślają, że to wentylacja odpowiada za prawidłową wymianę powietrza w budynku. Gdzie leży prawda? I czy warto wybierać wełnę mineralną zamiast styropianu, aby zachować „oddychalność” ścian?
Czym właściwie jest „oddychanie ścian”?
Określenie „oddychanie” to skrót myślowy, który w języku technicznym oznacza dyfuzję pary wodnej przez przegrody budowlane. W praktyce chodzi o to, czy para wodna powstająca w pomieszczeniach (podczas gotowania, kąpieli czy oddychania mieszkańców) może przenikać przez ściany i być odprowadzana na zewnątrz.
Problem polega na tym, że udział ścian w tej wymianie jest bardzo niewielki – szacuje się, że to zaledwie 3–4% całkowitej ilości wilgoci. Pozostałe 96–97% usuwane jest dzięki wentylacji – grawitacyjnej, mechanicznej lub hybrydowej. Dlatego tak ważne jest, by system wentylacji w domu działał prawidłowo.
Styropian, a wełna mineralna – różnice w paroprzepuszczalności
* Styropian (EPS) ma bardzo niski współczynnik paroprzepuszczalności, dlatego uznaje się go za materiał praktycznie nieprzepuszczający pary wodnej.
* Wełna mineralna jest materiałem paroprzepuszczalnym – czyli w pewnym stopniu pozwala na odprowadzanie wilgoci. Ważne jest jednak, aby również warstwa wykończeniowa (np. tynk) była odpowiednio dobrana – najlepiej mineralna lub silikonowa, a nie szczelna akrylowa.
Czy to oznacza, że ocieplenie wełną całkowicie rozwiązuje problem wilgoci? Niekoniecznie – bo ilość pary wodnej odprowadzanej przez przegrody i tak pozostaje niewielka.
Liczby, które pomagają zrozumieć zjawisko
Przykład:
* Ściana z betonu komórkowego o standardowej grubości przepuszcza ok. 0,3 g pary wodnej na 1 m² w ciągu godziny.
* W domu o powierzchni 140 m2 i kubaturze 350-400 m3 trzyosobowa rodzina w tym samym czasie wytwarza nawet 1000–1300 g pary wodnej w całym domu.
* Jeśli dom ma 150–200 m² ścian zewnętrznych, przez przegrody „ucieknie” ok. 45 g pary – czyli ok. 4% całości.
Reszta zostaje w budynku i musi być usunięta wentylacją.
Kiedy warto postawić na wełnę mineralną?
Choć wpływ dyfuzji jest ograniczony, istnieją sytuacje, w których paroprzepuszczalność izolacji ma znaczenie:
* w budynkach o ścianach z materiałów naturalnych (np. ceramika, silikaty, beton komórkowy),
* w konstrukcjach o większym ryzyku kondensacji pary wodnej,
* w domach, gdzie szczególnie istotne jest utrzymanie suchej i zdrowej przegrody
Wełna mineralna, dzięki swojej strukturze, sprzyja szybszemu odprowadzaniu wilgoci ze ściany, co zmniejsza ryzyko zawilgocenia i rozwoju pleśni.
Dlaczego mit „oddychających ścian” wciąż żyje?
W budownictwie potoczne określenia mają się dobrze – i trudno się dziwić. Mówimy o „oddychających ścianach” podobnie jak o „oddychającej odzieży sportowej”. Nie chodzi o wymianę powietrza jak w przypadku płuc, lecz o zdolność materiału do przepuszczania wilgoci i zapewniania bardziej komfortowego środowiska.
Jednak trzeba pamiętać, że żadne ściany nie zastąpią wentylacji – ta odpowiada za realne usuwanie nadmiaru pary i utrzymanie zdrowego mikroklimatu.
Podsumowanie
* Ściany rzeczywiście „oddychają” – ale w niewielkim stopniu (3–4% wymiany wilgoci).
* Wełna mineralna jest paroprzepuszczalna, więc sprzyja szybszemu wysychaniu przegród – pod warunkiem użycia odpowiednich tynków i farb.
* Styropian praktycznie nie przepuszcza pary, ale i tak główną rolę w utrzymaniu odpowiedniego mikroklimatu odgrywa wentylacja.
* Ocieplenie wełną ma sens zwłaszcza tam, gdzie istotna jest dodatkowa ochrona konstrukcji przed zawilgoceniem.
Dlatego, wybierając izolację, warto kierować się nie tylko popularnymi mitami, ale przede wszystkim realnymi potrzebami budynku. A najlepszym sposobem na zdrowy i suchy dom jest sprawna wentylacja – wsparta odpowiednio dobraną izolacją i właściwymi warstwami wykończeniowymi.
