W teorii budownictwa sprawa wydaje się oczywista: izolacja cieplna budynku powinna stanowić szczelną i nieprzerwaną powłokę, przypominającą szczelny kokon. Każdy fachowiec wie, że ocieplenie ścian zewnętrznych musi płynnie łączyć się z ociepleniem połaci dachowej. Jednak rzeczywistość na placu budowy często weryfikuje te założenia. Często spotykamy się z sytuacją, w której na styku tych dwóch przegród pozostają mniejsze lub większe szczeliny. Choć bywają one tolerowane, rodzi się pytanie: czy rzeczywiście są one aż tak groźne dla standardu energetycznego domu?
Dlaczego ciągłość izolacji jest kluczowa?
Poprawnie zaprojektowana bryła budynku to taka, w której połączenia izolacji różnych przegród są wykonane z najwyższą starannością. Nie ma obiektywnego, technicznego powodu, dla którego na styku dachu i ściany musiałby powstać mostek termiczny. Jego obecność jest zazwyczaj wynikiem niedokładności lub pośpiechu.
Należy pamiętać, że każda przerwa w materiale izolacyjnym staje się autostradą dla uciekającego ciepła. Skutki braku ciągłości są wielowymiarowe. Poza oczywistymi stratami energii i wyższymi rachunkami za ogrzewanie, pojawia się problem kondensacji pary wodnej. W miejscach, gdzie izolacja jest nieszczelna, temperatura wewnętrznej powierzchni ściany drastycznie spada. Gdy osiągnie ona tak zwany punkt rosy, dochodzi do wykraplania się wilgoci, co jest prostą drogą do powstania zagrzybienia i niszczenia struktury materiałów budowlanych.
Murłata jako wyzwanie konstrukcyjne
Główną barierą w uzyskaniu idealnego połączenia izolacji jest murłata, czyli drewniana belka pośrednicząca w przenoszeniu obciążeń z dachu na ściany. W wielu przypadkach to właśnie ona zasłania miejsce, w którym styropian lub wełna ze ściany powinny spotkać się z izolacją poddasza.
Problem pogłębia fakt, że drewno, choć jest materiałem o stosunkowo dobrej izolacyjności, przewodzi ciepło znacznie lepiej niż nowoczesne materiały termoizolacyjne. Jeśli murłata nie zostanie starannie „owinięta” izolacją z obu stron (zewnętrznej i wewnętrznej), stanie się liniowym mostkiem cieplnym. Wyeliminowanie tego błędu wymaga precyzyjnego docięcia materiału i wsunięcia go w taki sposób, aby szczelnie wypełnił przestrzeń między wieńcem a pokryciem dachowym.
Trudności wykonawcze i harmonogram prac
W praktyce najwięcej problemów wynika z logistyki i różnorodności stosowanych materiałów. Ocieplenie ścian (najczęściej styropianem) zazwyczaj wykonuje inna ekipa i w innym czasie niż ocieplenie dachu (najczęściej wełną mineralną). Brak koordynacji między tymi etapami sprawia, że połączenie dwóch różnych systemów izolacyjnych jest utrudnione.
Aby uniknąć mostka termicznego, konieczna jest ścisła współpraca na etapie wykonawczym. Izolacja ścian zewnętrznych powinna zostać wyprowadzona powyżej poziomu murłaty, tak aby późniejsza warstwa wełny układanej między krokwiami mogła do niej ściśle przylegać. Wymaga to od wykonawcy dużej staranności i czasu, ponieważ praca w wąskich przestrzeniach pod okapem dachu jest fizycznie trudna. Jednak to właśnie ta staranność decyduje o tym, czy budynek będzie naprawdę energooszczędny, czy jedynie „ocieplony” na papierze. Wyeliminowanie mostka na styku dachu i ściany jest możliwe – wymaga jedynie rzetelnego podejścia do detali konstrukcyjnych.
